Logowanie Rejestracja
E-Mail / Login
Hasło
Strona główna Forum Porady lekarzy weterynarii klinika vetka Warszawa Modlinska 65

Forum

klinika vetka Warszawa Modlinska 65

Nieudolność lekarzy tej kliniki spowodowała smierć mojej suki. Po każdej kroplówce pies słabł ale zupełnie nie interesowało to lekarzy.W końcu zupełnie straciła przytomność a lekarz zamiast ratować sukę zostawił ją na obserwację na 2 godziny Gdy postanowił ją ratować było już za późno. Suczka odeszła. Właścicielka cynicznie udawała skruchę obiecała wyjaśnić sprawę. Skończyło się na obietnicach. Ostrzegam przed tą nie wiem jak ją nazwać... najlepiej pasuje RZEŹNIĄ

Powrót do tematów | Powrót do kategorii
Autor Wiadomość
garry
Data dodania: 2011-03-14
Hm, współczuje psiny :( Klinikę kojarze, ale (jak widać) na szczęście ze swoim pupilem nie trafiłem do tamtejszych specjalistów (?) i może choć przypadek, który opisałaś jest jednostkowy, to z ostrożności samej zapamiętam sobie Twój post. Jeszcze raz współczuję, bo naprawdę szkoda suczki :(
kubek
Data dodania: 2011-03-17
Miałem do czynienia i tez srednio polecam. Po dwoch wizytach zdecydowalem udac sie gdzie indziej. Jakos nie widzialem wiekszego zaangazowania u tych Panstwa.
zuzazuza
Data dodania: 2012-12-08
Jedna, dobra rada - omijajcie szerokim łukiem lecznicę Vetka na Modlińskiej w Warszawie. Niedouczona lekarka, p. Iwona Starczewska, która była nam polecona przez innego weterynarza przez miesiąc czasu nie zrobiła nic sensownego żeby pomóc naszemu psu. Trafiliśmy do niej z naszym psem i stwierdzonym zapaleniem przewodu pokarmowego. Przez miesiąc!! nie zleciła podstawowego badania jakim jest USG. Zaleciła natomiast 10 innych (2 rentgeny, morfologie na 5 stron, badanie na pasożyty)  za niewiadomo jaką cenę. Przez miesiąc podawała metronidazol, antybiotyk, który całkowicie wyjałowił brzuszek naszej suni. Skutkiem tego stan psa jeszcze się pogorszył. Po miesiącu sami zdecydowaliśmy się na USG. Po jego wykonaniu u najlepszego radiologa w Warszawie (dr. Marciński) okazało się, że nasz pies ma przewlekłe zapalenie trzustki. Na początku, czyli 1,5 miesiące wcześniej było to ostre zapalanie. Jednak przez to, ze nikt nie pofatygował się żeby zdiagnozować naszego psa prawidłowo, zapalenie przeszło na wszystkie organy wewnętrzne i przewlekłe zapalenie trzustki. Szanse naszego kochanego psa zmalały bardzo drastycznie. Od razu zabraliśmy psa od tej niekompetentnej osoby, żeby nie zrobiła jej więcej krzywdy.
Znaleźliśmy wtedy poradnię AGA VET na Sokratesa. Nadzieja w nas odżyła, kiedy cały zespół lekarzy zaczął walczyć o naszego psa. Niestety trafiła tam już bardzo wyniszczona chorobą. Przez miesiąc, pomagali nam, robili wszystko, łącznie z operacją, transfuzją krwi. Niestety nie udało się. Nasza sunia musiała odejść. Oczywiście nie jestem lekarzem specjalistą. Ale po 2,5 miesiące walki wiem na pewno to, że podstawowym badaniem, które może cokolwiek powiedzieć o stanie narządów wewnętrznych psa jest USG. Stwierdzenie, że ma "zapalenie przewodu pokarmowego" nic nie znaczy, to tak jak by człowiekowi powiedzieć : jest pan chory, to jakiś wirus. TYLKO USG jest w stanie stwierdzić co psu dolega. Wykonano je za późno, p. Starczewska była arogancką, zadowoloną z siebie lekarką, która wyciągnęła od nas 1.000zł nie robiąc NIC co pomogłoby psu. Mam nadzieję, że ma tego świadomość, że zabrała życie naszemu przyjacielowi. Mam nadzieję, że Ci co to przeczytają będą jej unikać, ponieważ przyjmuje też w innych klinikach w Warszawie.
Duda
Data dodania: 2013-09-14
Przez niekompetencję i brak
serca do leczenia zwierząt okazany przez panią Katarzynę Sochoń „weterynarza” z
kliniki „Vetka” z ul. Modlińskiej 65 w Warszawie, mój pięcioletni pies nie
przeżył „pomocy” udzielonej mu w tym zakładzie w formie kroplówki. Przed jej
zaaplikowaniem nie przeprowadzono żadnych badań i analiz. Po tym zabiegu skierowano
nas do domu. W przeciągu pół godziny jego stan stał się krytyczny. Po ponownej
wizycie przyjęto go do „szpitala”. Pomimo gwałtownego spadku temperatury ciepły
koc przyniesiono dopiero po pół godzinie. Nie powiadomiono mnie nawet o jego
odejściu. Nastąpiło to dwadzieścia minut po moim wyjściu ze „szpitala”, w
którym mogą przebywać tylko zwierzęta. Nikt się zresztą później nie bawił, w
podanie mi przyczyn utraty mojego pieska. Dlatego też radzę omijać szerokim
łukiem tę „klinikę”, zwłaszcza, że moja opinia jak widać nie jest odosobniona.
Cosia
Data dodania: 2013-12-19
Zgadzam się z każdą obrazą tych "lekarzy". Boże jak ja żałuje, że z moją Cosieńką tam pojechałam. Zmarła 30 września a ja jeszcze teraz nie mogę przestać płakac myśląc o niej.
CI PATRACZE I ZŁODZIEJE NIC NIE WIEDZĄ O LECZENIU ZWIERZĄT. TO NAJMARNIEJSI INTERNIŚCI, KTÓRYM CZASEM WYJDZIE A CZASEM NIE WKUĆ SIĘ W ŻYŁĘ.
ZAUFAŁAM IM... PRZEZ 3 TYG. SZPRYCOWALI MOJĄ 1,5kg Cosieńke DOŻYLNIE CODZIENNIE ANTYBIOTYKAMI, WSZYSTKIE BADANIA JAKIE MOGŁAM U NICH ZROBIĆ, ZROBIŁAM MOJEJ MALEŃKIEJ. NIE WIEDZIELI NA CO CHORUJE, TAK PO PROSTU WSTRZYKIWALI JEJ ANTYBIOTYKI. MÓWIŁAM CO OBSERWUJE, A ONI ŻEBY JESZCZE KOLEJNE PIENIĘDZE WYCIĄGNĄĆ KAZLI MI ZOSTAWIĆ JĄ NA OBSERWACJI W ICH "HOTELU". 
NIE MAM SŁÓW ILE MOJA MALEŃKA SIĘ WYCIERPIAŁA...
TYLE KŁUCIA, STRESUJĄCYCH BADAŃ....
A ... NIE SPOJRZELI DO USZÓW, PRZEZ CAŁY OKRES ICH "LECZENIA", ZAPALENIE USZU JAKIE MIAŁA MOJA MALEŃKA SIĘ POGŁĘBIŁO DO UCHA ŚRODKOWEGO, DOPROWADZIŁO TO DO UAKTYWNIENIA SIĘ WODOGŁOWIA. CI ... NIE MIELI OCZYWIŚCIE O TYM POJĘCIA, LATALI Z JAKIMIŚ KSIĄZKAMI I NA OSTATNIEJ WIZYCIE POWIEDZIELI MI, ŻE TO ALBO MARTWICZE ZAPALENIE MÓZGU, ZAPALENIE MÓZGU LUB GUZ MÓZGU WYSTĘPUJĄCY TYLKO U YORKÓW. MAM CAŁĄ HISTORIE ICH "LECZENIA".
NIENAWIDZĘ TYCH LUDZI, TYLU LEKARZY I WSZYSCY BEZ WIEDZY, BEZ POMYŚLUNKU, NIE MAM SŁÓW.
JEDYNE, CO DOBRE, KIEDY JUŻ NAFASZEROWALI JĄ WSZYSTKIM, CZYM MOGLI, PODALI MI KONTAKT DO PRAWDZIWEGO LEKARZA, DOKTORA LENARCIKA, BO SAMI NIE WIEDZIELI JUZ, CO ZROBIĆ.
PROSZE WSZYSTKICH, KTÓRZY MAJĄ CHOREGO PRZYJACIELA O OD RAZU UDANIE SIĘ DO TEGO LEKARZA, BO JEŚLI ON NIE URATUJE PAŃSTWA ZWIERZACZKA, NIKT GO NIE URATUJE.
MOJA COSIEŃKA BYŁA JUŻ ZBYT ZMĘCZONA I PO KTÓREJŚ DAWCE LEKU ZACZĘŁA WYMIOTOWAĆ LEKAMI. NARZĄDY PRZESTAŁY MOJEJ MALEŃKIEJ PRACOWAĆ.
PO CZTERECH MIESIĄCACH WALKI ZMARŁA.
   PIERWSZY RAZ PISZĘ COŚ NA FORUM, W OPINIACH, ALE MYŚLĘ, ŻE POWINNAM, BY POMÓC INNYM I PRZESTRZEC PRZEZ "SPECJALISTAMI" Z VETKI.
ZOSTAWIAM PAŃSTWU NR.TEL. DO PRAWDZIWEGO LEKARZA Z POWOŁANIEM I WIEDZĄ, DR. MACIEJA LENARCIKA 601 331 882.
Pozdrawiam,
Marzena
monka
Data dodania: 2014-04-13
Do klinki Vetka przy ul. Modlińskiej zgłosiłam się z moją świnką morską. Została ona skierowana na zabieg pod narkozą. Niestety zwierzątko nie przeżyło standardowego zabiegu. Nikt z lekarzy nie podpowiedział mi, że operacje u świnek najlepiej robić przy zastosowaniu narkozy wziewnej, czyli u konkurencji. Kliniki nie polecam.
lenio
Data dodania: 2014-12-11
Przez lekkomyślność lekarza, który przeprowadzał sterylizację moje dwa koty z najlepszych przyjaciół stały się wrogami. Po prostu po zabiegu zamiast umieścić je w osobnych klatkach wsadzono je do jednej. Mało się nie pozabijały. Jeden z kotków do teraz ma ślad po sterylizacji - zwisająca skóra, tak fatalnie została zszyta.
anetamigacz
Data dodania: 2016-02-17
NIE POLECAM ,jeżeli kochasz swojego psa i czeka go operacja omijaj tę lecznicę, zarozumiała pani doktor,  reszta personelu też wiele do życzenia ale to to  nic- nie znają się biorą wszystkie zwierzęta jak leci brak opieki po operacji a potem to umywają ręce bo pies miał słabe serce taka ich odpowiedż poprosty na niektórych rasach trzeba się znać- zuzazuza dobrze to opisała w pełni się zgadzam -wystrzegać się
martazw
Data dodania: 2016-05-14
Vetka i "chirurg" Andrzej BEREZNOWSKI- bez dokonania biopsji, bez żadnego wahania i przemyśleń, wyciął mojemu psu guz, nie zachowująć materiału do badań histopatologicznych i nie robiąc żadnego marginesu do tkanki zdrowej, co jest podstawowym błędem i powoduje szybkie przerzuty. Po miesiącu, z ironicznym uśmieszkiem, oznajmił, że jest wznowa i "żeby pies się tylko się nie męczył", chociaż przed operacją zapewniał, że bez niej pies umrze. Zostawił nas z otwartą raną, z infekcją, bez leków, bez nadziei i skazał na 3-miesięczne cierpienie, ból i śmierć. Oschły cwaniaczek, beznadziejny człowiek.
anielitka
Data dodania: 2016-08-10
Miałam kontakt z właścicielem kliniki Katarzyna sochon i  radzę omijać ta osobę ! Przyjechałam na dyżur o godz 5 rano bo moja niespełna 3 letnia chihuahua dostała silnych wymiotów o biegunki z krwią .lekarz zbadał temperaturę ,podał kroplowke na 3 min ,jakiś antybiotyk i do domu .kazała nan wrócić za 12 godzin .za 6 godzin moj piesek umarł ! Jestem oburzona niekompetencja i empatia tej osoby która powinna być wzorem dla innych lekarzy w klinice .piesek powinien od razu być zostawiony na obserwacje ,badania powinny być zrobione ,podana prawdziwa kroplowka.nic mi nie odda mojej kruszynki ale serdecznie ostrzegam przed leczeniem u Katarzyny sochon .wstyd dla kliniki !


1    2      

Wyświetlam [ 1 - 10 ] z 11

Powrót do tematów | Powrót do kategorii
Powered by: Imperial CMS
Copyright 2009 © Wszelkie prawa zastrzeżone dla PortalWeterynaryjny.pl